Szanowni Państwo,
 
W obliczu aktualnej sytuacji w kraju i na świecie wszyscy znaleźliśmy się w nowej, nietypowej dla nas sytuacji. Spędzanie całych dni z własnym dzieckiem może prowadzić do częstszego pojawiania się sytuacji konfliktowych w domu. Niezwykle ważna jest właściwa komunikacja. W związku z tym zachęcam Państwa do zapoznania się z artykułem psychologa klinicznego p.Beaty Drożdż Jak budować prawidłowe relacje z dzieckiem? -na podstawie lektury Michaela Winterhoffa „Twoje dziecko nie musi być tyranem".
 
Liczę, że każdy z Państwa znajdzie w nim coś dla siebie. W razie pytań lub wątpliwości zachęcam do kontaktu przez dziennik internetowy UO-NET.
 
Dużo zdrowia Państwu życzę,
Katarzyna Kazimierczak
psycholog szkolny



 
 

Michael Winterhoff jest doktorem nauk medycznych, jest żonaty i ma dwoje dzieci. Prowadzi własną praktykę w zakresie psychiatrii dziecięcej i młodzieżowej.
W książce „Twoje dziecko nie musi być tyranem" autor zastanawia się, dlaczego coraz więcej rodziców, nauczycieli i wychowawców skarży się na zaburzenia komunikacyjne, które zakłócają lub uniemożliwiają normalne porozumiewanie się z dziećmi.

Autor cytowanej lektury, w praktyce psychiatryczno-terapeutycznej zajmuje się przede wszystkim małymi dziećmi (w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym), bo jak twierdzi, we wczesnym etapie życia tkwią przyczyny zachowań później odbieranych jako dysfunkcjonalne.

Jego zdaniem przyczyną nieprawidłowych procesów rozwojowych dziecka są bardzo często nieprawidłowe więzi z rodzicami.
Dzieci, które dorastają w warunkach zaburzonej więzi z rodzicami, nauczyły się nimi manipulować do tego stopnia, że nie dostrzegają potrzeby ograniczenia własnego „ja".

Dziecko manipuluje w pełni celowo, ale nieświadomie i bez wyrachowania.
Zdaniem autora to ważne rozróżnienie. Manipulacyjne działania dzieci nie są racjonalne a ich celowość bierze się z wyuczonej reakcji na każdorazowe zachowanie rodzica. Nie mamy więc do czynienia u dziecka z chorobą, a zaburzeniem rozwoju. A zatem samo leczenie symptomów nie pomaga. Opisane przez autora problemy rozwojowe dzieci, wynikające z zaburzonych więzi z rodzicami, należy dostrzec na wszystkich szczeblach- u rodziców, w przedszkolach, szkołach, ośrodkach pomocy nieletnim i przede wszystkim na szczeblu politycznym, gdzie podejmuje się kluczowe decyzje dotyczące życia dzieci i młodzieży.

Na podstawie osobistych doświadczeń, autor zauważa, iż w przeszłości przypadki problemów wychowawczych z dziećmi oraz nieprawidłowych relacji w rodzinie były sporadyczne. Rodzice postępowali z dzieckiem kierując się prawidłową intuicją rodzicielską oraz normami przekazanymi przez swoich rodziców i dziadków.
Autor z dużą mocą podkreśla, że aktualnie przeważająca większość rodziców nieświadomie postępuje z dziećmi źle. Zjawisko nazywa „masowym fenomenem w sensie niemożliwej już do przezwyciężenia negatywnej tendencji społecznej".
Liczby dzieci delegowanych do terapii z rodzin, przedszkoli i szkół są ogromne. Coraz częściej dochodzi do tego, że rodzice i środowisko pozarodzinne nie uznają dzieci za istoty warte ochrony.

Autor bardzo zdecydowanie wyraża niepokój dotyczący dalszego rozwoju dzieci i młodzieży. "Musi (...) dojść do zmiany, ponieważ jeśli pozwolimy na dalszy bezrefleksyjny rozwój, jak działa to od lat, w niedalekiej przyszłości pod znakiem zapytania stanie sama egzystencja społeczeństwa. Nie posuniemy spraw do przodu dyskusją dotyczącą wyłącznie nowych metod wychowawczych, która coraz bardziej przypomina błędne koło".

Wychowanie na dojrzałego człowieka może przebiegać sensownie tylko wtedy, kiedy dziecko jest w stanie reagować na proces wychowawczy normalnym, ogólnie przyjętym sposobem zachowania. Jeśli nie ma takiej możliwości, wszelkie próby wychowania (czyli aktywności dorosłego), które mają doprowadzić do tego, aby dziecko przestało zachowywać się niewłaściwie, są bezowocne.

Zdolność człowieka do tworzenia poprawnych relacji z innymi, tworzenia związków i samodzielnego utrzymywania się dzięki swojej pracy – nie jest kwestią wychowania, a w znacznie większej mierze kwestią rozwoju.

Psychiki dzieci i młodzieży nie można „wychować", ona musi się rozwinąć.

Rodzice zatem muszą ukształtować u dziecka takie funkcje psychiczne jak: odporność na frustrację, sumienie, umiejętność wyładowania agresji.
Kluczowe jest też przekazywanie wartości. Proces dojrzewania jest zatem bardziej złożony, niż tworzenie reguł, których trzeba przestrzegać.
Oczywiście wychowanie w sensie wpajania reguł jest niezbędne, ale może zaistnieć dopiero na bazie zdrowego rozwoju dziecka.

W obliczu ogromnej ilości niedojrzałych psychicznie dzieci, wszystkie próby wychowawcze trafiają w próżnię. Dzieciom brakuje zdolności, by w ogóle odebrać przekaz od innej osoby. Należy podkreślić, że rozwój i dojrzewanie przebiega wyłącznie na poziomie wzajemnych relacji i więzi. Dziecko ciągle łączą z dorosłymi różnorakie więzi a pierwszymi osobami znaczącymi są naturalnie rodzice i dziadkowie, a następnie nauczyciele i wychowawcy.

W okresie przedszkolnym i wczesnoszkolnym prawidłowe i bliskie więzi z osobami znaczącymi w wychowaniu są kluczowe nie tylko w procesie dojrzewania, ale również w zdobywaniu podstawowych wiadomości i zdolności. To „dla" rodziców i wychowawców dziecko się uczy, sprząta i wykonuje inne polecenia. Od mniej więcej 14 roku życia nastolatek nabiera zdolności dostrzegania błędów i słabości innych ludzi. Od 15 roku życia zaczyna to dotyczyć relacji z rodzicami, a dopiero od 16 roku życia nastolatek zauważa błędy we własnym postępowaniu. Od tego momentu młody człowiek rzeczywiście zaczyna uczyć się dla siebie, potrafi myśleć perspektywicznie i oszacować wpływ szkolnych wysiłków na późniejszą karierę zawodową.
Zadanie rodziców w dużej mierze powinno polegać na nieustannym towarzyszeniu dziecku w okresie psychicznego dojrzewania i dbania o prawidłowe relacje z nim.

Co powoduje zaburzenia więzi?
W książce opisane są następujące zaburzenia więzi: partnerstwo, projekcja, symbioza, które (zdaniem lekarza) są istotą wielu problemów w rodzinach oraz u dzieci.

PARTNERSTWO- koncepcja „Dziecko jako partner"

Rodzic postrzega dziecko jako równe sobie.
Rodzice za wszelką cenę chcą żyć w zgodzie ze swymi dziećmi, zależy im na pełnym porozumieniu i zatarciu wewnątrzrodzinnych hierarchii. Syn lub córka staje się równoprawnym partnerem swoich rodziców i często bywa z tego powodu obarczane tematami i sposobami zachowania, na które jest zdecydowanie za młode. W rezultacie jego funkcje psychiczne, na przykład radzenie sobie z frustracją, sumienie, organizacja pracy, umiejętność działania w grupie nie mogą dostatecznie się rozwinąć.

Bywa, że rodzice argumentują swoje bezradne zachowania wobec dzieci w następujący sposób: „Nie mogę narzucać córce własnego zdania, ona ma taką fajną, silną osobowość". W tym wypadku matka odbiera córce możliwość rozwoju osobowości w sposób adekwatny do wieku.

PROJEKCJA- koncepcja „Chcę, żeby moje dziecko mnie kochało"

Dorosły popada w emocjonalną zależność od dziecka, ponieważ stracił pozytywne relacje ze swoim otoczeniem. Sfrustrowany rodzic, we wzmożony sposób szuka uznania i miłości. Relacja z dzieckiem w tej sytuacji idealnie kompensuje deficyty i dostarcza dorosłemu to, czego mu brakuje. Rodzic jest od miłości i sympatii dziecka tak uzależniony, że z tego powodu nie potrafi narzucić określonych reguł. Rządzi nim utajony strach, że podopieczny mógłby odbierać narzucanie woli jako restrykcyjne i wycofać swoją miłość. Trzeba więc zrobić absolutnie wszystko, aby utrzymać dziecko w dobrym nastroju. Jego życzenia i żądania są spełniane możliwie jak najszybciej i rozpieszczanie przekracza granicę zdrowego rozsądku. Dziecko doświadcza w ten sposób najgroźniejszego dla rozwoju psychicznego poczucia nieskrępowanej swobody. Problemy zaczynają się najpóźniej wtedy, gdy dziecko spotka się w swoim otoczeniu ludzi, którzy nie chcą podporządkować się jego żądaniom lub mają wobec niego wymagania (np. w przedszkolu lub szkole).

W rezultacie dochodzi do odwrócenia relacji władzy: dziecko tkwi we wczesnodziecięcej fantazji o dominacji nad dorosłymi i możliwości sterowania nimi.
W projekcji dochodzi do emocjonalnego wykorzystywania dziecka przez dorosłego i jest to proces nieświadomy.

SYMBIOZA- koncepcja „Dziecko jako część mnie"

Koncepcja ta wyklucza emocjonalną samodzielność dziecka, ponieważ nie postrzega się go jako samodzielnej osoby. W symbiozie psychika dorosłego zlewa się z psychiką dziecka. Deficytowe u rodzica doświadczenia, takie jak bycie szczęśliwym czy zadowolonym, zostają nieświadomie „zabrane" z psychiki dziecka i zintegrowane z własną psychiką. Z tego powodu szczęście dziecka staje się natychmiast szczęściem dorosłego, który odczuwa za niego i, na przykład, zamiast syna czy córki „chodzi do szkoły".

Tacy rodzice nie dostrzegają wielu aspektów dziecięcego zachowania i są ślepi na ewidentnie niewłaściwe zachowanie dziecka, nie przeszkadza im to. Rodzice nie zauważają, że dają sobą sterować. Dziecko, które jest psychicznie postrzegane jako część dorosłego, zgodnie z jego odczuciem nie potrafi zrobić nic samodzielnie.
W rezultacie dorosły ma zawsze przygotowane usprawiedliwienie niewłaściwego zachowania dziecka. Przyczyna leży więc w innych – nauczycielach, kolegach (kiedy to w oczywisty sposób nieprawda): dziecko „nic za to nie może" i z punktu widzenia rodzica potrzebuje, na przykład w szkole więcej uwagi i troski. Jest to częsty powód zarzutów, jakie rodzice stawiają nauczycielom. Wypowiedzi dzieci zawsze są prawdziwe, nigdy nie podlegają dyskusji ani konfrontacji z rzeczywistością. Może to prowadzić do sytuacji, że na podstawie ich wypowiedzi dorośli nabiorą zdecydowanie wrogiego nastawiania do innych osób (nauczycieli, innych rodziców).
Jednocześnie rodzice nieustannie próbują wymóc na dziecku określony sposób działania. Poddawane jest stałej presji, wciąż coś musi zrobić natychmiast: czytać, pisać, słuchać, grać na instrumencie, odkrywać nowe dziedziny i odnosić sukcesy. Przy czym nie uwzględnia się indywidualnego rozwoju dziecka i jego rzeczywistych zainteresowań.

Jeśli dziecko, w relacji symbiozy, przez dłuższy czas nie podporządkowuje się rodzicom, może dojść do sytuacji kryzysowej. Dorosły dostrzega suchy fakt, że czegoś nie wykonuje i za wszelką cenę próbuje wymóc na nim pożądane zachowanie. Nie bierze pod uwagę punktu widzenia dziecka. Ostatecznie rodzic odczuwa bezsilność, jego reakcje emocjonalne są bardzo silne, reaguje groźbami lub karami. Dorosły podejmuje walkę o władzę, której nie może wygrać. Dochodzi do zaostrzenia konfliktu, który kończy się ukaraniem dziecka. Kara w tym wypadku jest wyrazem błędnego obrazu dziecka i nie uwzględnia jego odrębności.
Konsekwencją tej koncepcji dla dziecka jest kompletna blokada dorastania psychicznego. Zastyga ono w fazie wczesnodziecięco-narcystycznej, jego obraz świata jest ukształtowany tak, że nie potrafi rozróżniać ludzi od przedmiotów (i przedmiotowo, instrumentalnie traktuje innych ludzi).

Zdarza się, że niejednorodne i nieprawidłowe koncepcje relacji z dzieckiem powodują brak jednolitej koncepcji wychowawczej pomiędzy rodzicami, nauczycielami, dziadkami.

Przeciwwagą opisanych nieprawidłowych relacji jest koncepcja dostrzegania „dziecka w dziecku".

Kto dostrzega dziecko w dziecku, przyznaje mu prawo, by:
• nie musiało się zajmować sprawami i problemami dorosłych, które byłyby dla niego nadmiernym ciężarem (kontakt z mediami niedobranymi do wieku, uwikłanie w problemy partnerskie lub finansowe kłopoty rodziców);
• cały czas miało pewność, że rodzice gwarantują mu ochronę przed światem zewnętrznym;
• nie musiało być odpowiedzialne za dorosłych;
• miało dziecięcą swobodę, co nie znaczy, że „wszystko mu wolno";
• mogło się czuć bezwarunkowo kochane;
• mogło ćwiczyć wiele czynności, zanim je gruntownie opanuje;
• mogło doświadczyć, co znaczy potrzebować pomocy dorosłego, zamiast nieustannie odbierać komunikat o konieczności radzenia sobie ze wszystkim samodzielnie;

Drogi powrotu do koncepcji „dziecka jako dziecko"
• dokonanie autoanalizy swojej relacji z dzieckiem i usunięcie zaburzeń więzi;
• „posiadanie" czasu dla dziecka, ponieważ czas jest w tym kontekście jednym z najistotniejszych czynników, trzeba „dać sobie czas" i wykorzystać ten czas w pełni;
• trzeba też zwolnić tempo i prędkość przewarzania informacji, niezbędna jest przerwa w codziennym pędzie na zauważenie informacji od najbliższych i na możliwość ich przetworzenia;

Aspekt czasowy jest jednym z głównych punktów zapalnych w relacjach pomiędzy rodzicami a dzieckiem. Rodzicielskie towarzyszenie zdrowemu psychicznemu rozwojowi dzieci wymaga czasu, który powinien być poświęcony wyłącznie na ten cel. Jednocześnie świat pracy całkowicie zawłaszcza mamy i ojców. Dopada rodziców presja czasu, która spycha dzieci na dalszy plan. Ponadto zgodnie ze społecznym konwenansem, najważniejsze jest samospełnienie rodziców, czy to w studiu fitness, czy w innych formach „organizacji czasu wolnego", gdzie spędzają resztki wolnego czasu.

Psychologicznie skutkiem tej wytworzonej potrzeby gruntownego wypełnienia czasu jest depresja, która powstaje na skutek przeciążenia psychicznego. Depresja ta nie prowadzi do bezradności i przemęczenia, ale dotknięty nią człowiek będzie się starał ją zamaskowywać za pomocą coraz większego tempa działania. W takich sytuacjach mówimy o depresji agitowanej.

Jednocześnie społeczne otoczenie sugeruje dorosłemu, by w żadnym razie nie siedział bezczynnie (a zajmowanie się dziećmi często uchodzi za bezczynność), lecz rozwijał się intelektualnie czy fizycznie. I tak, coraz wyższe wymagania zawodowe i społeczne współczesnego świata powodują rosnące napięcia psychiczne, coraz większe tempo życia i coraz większe problemy w rodzinach. Tworzy się błędne koło.

Każde z rodziców powinien przemyśleć, które z pozazawodowych obciążeń są konieczne, a które być może służą niwelowaniu wyrzutów sumienia i nieuświadomionych kompleksów.

Zdaniem autora, bardzo ważnym sposobem zwalczania zaburzeń więzi jest poświęcenie czasu dziecku i w ten sposób udzielenie mu wsparcia w procesie rozwoju.


Beata Dróżdż

psycholog kliniczny

Szanowni rodzice,
 
Proponuję Waszym dzieciom zabawę "Ruletka emocji". Proszę, aby uczeń zakręcił kołem (dowolna ilość razy) i odpowiedział na zadane pytanie. Pytania i odpowiedzi można przesłać mi przez dziennik internetowy. Poniżej link do zabawy:
 
 
Pozdrawiam i życzę miłej zabawy!
 
Katarzyna Kazimierczak
psycholog szkolny

 

Przeżywamy w związku z epidemią różne lęki- Państwo, Wasze dzieci, ja również.Jak możemy próbować sobie z tym radzić? Może zechcecie Państwo skorzystać z kilku propozycji i podpowiedzi;
- Ważne są rytuały, które wprowadzają porządek, stałość, dają poczucie kontroli nad sytuacją ; być może macie już takie funkcjonujące w swoich domach, a jeśli nie- warto je wspólnie wypracować

-Ćwiczenia fizyczne- takie, które lubimy, które możemy wykonywać w domu, ew w ogrodzie( bieganie, szybki marsz, truchtanie, jazda na rowerze stacjonarnym, joga, taniec...)

-Relaksacja( dla młodszych dzieci)
. Wyprostuj się i zdecydowanym krokiem maszeruj po pokoju
.Teraz szybko biegnij
.Pomachaj nad głową rękami, jak gdyby były one gałęziami drzewa
.Wykrzyw twarz
tak, jakbyś był potworem
.Wyprostuj się i spróbuj rękami dosięgnąć nieba
.A teraz...zrelaksuj się
Jesteś wielkim ciężkim zwierzakiem. Poruszaj się po pokoju baaaardzo poooowoli. Nie wydawaj z siebie żadnych dźwięków.Teraz połóż się, nie ruszaj się, jesteś bardzo cichym, sennym zwierzakiem Poleż tak kilka minut.
Można poprosić, by dzieci narysowały tego"potwora", i jak go można zniszczyć

- Głębokie oddychanie( dla starszych i młodszych), zwł w silnym lęku i panice( przez minutę lub dwie skup całą swoją uwagę na oddechu. Wolno, spokojnie , głęboko wdychaj i wydychaj powietrze tak, by twój brzuch napełniał się przy wdechu i opadał przy wydechu. Można robić to ćwiczenie leżąc , położyć na brzuchu książkę, by można było obserwować, jak brzuch się wznosi i opada.

- Relaksacja( można włączyć spokojną muzykę.Połóż się na plecach w wygodnej pozycji, ręce wzdłuż ciała, dłonie do dołu,Zaciśnij dłonie w pięść na 15 sek, jednocześnie rozluźnij resztę ciała.Napinaj i rozluźniaj kolejne części ciała, w tej kolejności:twarz, ramiona, plecy, brzuch, biodra, nogi, stopy , palce u stóp, Każdą część napinaj przez 15 sek, a ciało rozluźniaj przez 30 sek.Zakończ ćwiczenie potrząsając dłońmi i wyobraź sobie, że"strząsasz" lęki i napięcie.

-Uspokajające wyobrażenia( wizualizacja)- za pomocą tej metody można wprowadzić się w dobry nastrój wyobrażając sobie miejsca, sytuacje , okoliczności, które kojarzą się nam pozytywnie, przyjemnie. Dzieci mogą je narysować, mogą to być miejsca realne, ale też wymyślone, można z nimi na ten temat porozmawiać

-Z technik poznawczych- normalizacja lęków( porozmawianie z dziećmi o tym, że w życiu zdarzają się i zdarzały sytuacje trudne i dramatyczne, że zawsze tak było, że towarzyszą im lęk , strach, obawy, ale to dobrze, bo nie pozwalają one nam zachowywać się nieostrożnie, lekceważyć niebezpieczeństwo, i że na szczęście można sobie z tymi emocjami poradzić, i ludzie sobie z tym radzili

-Rozmawiać z dziećmi o tym, co czują, ich emocjach, lękach, bez bagatelizowania, sztucznego optymizmu, bez reagowania niepewnością, lękiem własnym i bezradnością- Pytać, jakie mają związane z obecną sytuacją myśli i przekonania i próbować je modyfikować z negatywnych, pesymistycznych czy wręcz katastroficznych na bardziej realistyczne, np z

"wszyscy umrzemy" na "nie, jeśli będziemy przestrzegać kwarantanny i zasad higieny".
- Uczyć pozytywnych monologów wewnętrznych, np"poradzimy sobie", "wspólnie damy radę".

Pedagog Bożena Kula

W poprzednich wypowiedziach pisałam: w pierwszym o związkach między naszymi myślami, emocjami i zachowaniami, w kolejnym- jak możemy próbować radzić sobie z naszymi lękami i strachem.W dzisiejszej skupię się na tym, jak radzić sobie z negatywnymi, zniekształconymi myślami, które są siłą napędową naszych emocji, i w efekcie- zachowań.Jak je rozpoznać,jak stwierdzić czy to są tylko myśli, przypuszczenia, interpretacje, czy fakty.Wszyscy jakieś błędy myślowe popełniamy., wszyscy wpadamy w jakieś pułapki myślowe.Sprawiają one, że postrzegamy to co się dzieje w sposób zniekształcony, wybiórczy, nie widzimy ew pozytywów lub pomniejszamy ich wartość czy znaczenie.Treści myśli, które łączą się z negatywnymi emocjami, często zawierają błędy logiczne , określane jako zniekształcenia poznawcze.Pierwsza grupa zniekształceń to dosmucacze: - "czarne okulary", kiedy widzimy tylko jedna, negatywną stronę wydarzeń( "nie poradzimy sobie z koronawirusem, to niemożliwe!, skoro inne państwa sobie nie radzą"), - pozytywy się nie liczą- odrzucanie pozytywów jako nieistotnych, podważanie ich(co z tego, że tyle osób i instytucji pomaga rzeczowo lub materialnie w walce z koronawirusem, jak ktoś ma pieniądze, to go stać na takie gesty' a poza tym to kropla w morzu potrzeb"). Można wyolbrzymiać, przypisywać wydarzeniom przesadną ważność -to nadmierne uogólnianie, kiedy wyolbrzymiamy pojedyncze wydarzenie lub niepowodzenie i wieszczymy klęskę i że zawsze już tak będzie( np gdzieś zlekceważono kogoś, kto podejrzewał, że może mieć koronowirusa, choć nie miał objawów, nie zrobiono testu, i po paru dniach był w krytycznym stanie- "no, tak wydzielają te testy, pewnie po uważaniu, lekceważą , wszyscy umrzemy bo nas nie będą badać" - myślenie"wszystko, albo nic"- przy istnieniu wielu możliwości dostrzeganie lub podkreślanie tylko dwóch skrajnych("skoro ludzie umierają, to znaczy, że nie ma sensu robić testów i się zabezpieczać), - rozdmuchiwanie aspektów negatywnych, wyolbrzymianie , dokonywanie katastroficznej interpretacji, przecenianie zagrożenia("drapie mnie w gardle, na pewno mam koronowirusa i na pewno umrę, a poza tym wcześniej zarażę innych i też umrą). Inny rodzaj zniekształceń , to pochopne wnioskowanie: - czytanie w myślach( "to oczywiste że minister zdrowia nie mógł powiedzieć, że tysiące osób jest zarażonych"), -bawienie się w jasnowidza("może być tylko gorzej", "to koniec ludzkości"). Kolejna grupa- myślenie emocjami, kiedy nasze emocje są tak silne, że przesłaniają sposób, w jaki postrzegamy to co się dzieje i co o tym myślimy("skoro się tak boję, to na pewno stanie się coś złego i") i etykietowanie, np tylko idiota uważa, że kwarantanna coś pomoże".Poza tym możemy mieć nierealistyczne oczekiwania wobec siebie i innych.Wtedy nasze myśli zaczynają się od:"powinni', "muszą", nie powinni", "nie wolno", "nie można", "trzeba zawsze". Skoro już rozpoznamy u siebie któreś z tych negatywnych, zniekształconych myśli, wpływających, jak to wcześniej napisałam na nasze emocje i zachowania, to następnym krokiem będzie zmierzenie się z tymi myślami i ich weryfikacja.

 

Bożena Kula - pedagog

Drodzy Rodzice ,
Proponujemy przykłady zabaw i ćwiczeń relaksacyjnych , których celem jest kształtowanie umiejętności rozluźnienia mięśni. Ćwiczenia są dla chętnych dzieci


- wykonuj głęboki wdech nosem i wydech ustami
- wykonaj długi wdech nosem z powolnym wyciągnięciem rąk daleko przed
siebie , powolny wydech ustami ze swobodnym opuszczeniem rąk
- wykonaj długi wdech nosem z powolnym wyciągnięciem rąk za głowę ,
powolny wydech ustami ze swobodnym opuszczeniem rąk
- zaciśnij pięści , utrzymaj to napięcie , rozluźnij
- przyciągnij do siebie łopatki , napnij , poczekaj chwilę , rozluźnij
- odchyl głowę do tyłu . potem do przodu
- odchyl głowę do tyłu , potem do przodu
- odchyl głowę w prawo , napnij mięśnie szyi , rozluźnij
- pokręć głową dookoła szyi
- rozluźnij mięśnie twarzy – zaciśnij mocno powieki , zmarszcz czoło , przyciśnij
język do
podniebienia
Poczuj różnicę , gdy najpierw napiszesz a następnie rozluźnisz mięśnie.

ZABAWA : „ Balonowa złość ”
Dziecko otrzymuje nadmuchany balon. Maluje na nim wykrzywioną złością
twarz. Z jego pomocą opowiedz , dlaczego czasami czuje złość. Potem spuszcza
z balonu powietrze , imitując spuszczanie napięcia z całego ciała . zamyka oczy ,
uspokaja oddech i wyobraża sobie , jak ulatuje z niego złość. Można przy tym
słuchać muzyki relaksacyjnej.

ZABAWA : „ Siekiera ”
Dziecko staje w rozkroku . Wyobraża sobie , że jest siekierą , przed którą leży
pień. Podnosi ręce ( splecione jak na trzonku siekiery ) , wdychając powietrze .
Następnie energicznie opuszcza w dół ( uderza w pień ) wydychając powietrze z
okrzykiem „ hej”

BAJKA : „ Pszczółka Słduszka ”

Posłuchajcie bajki o pszczole Słoduszce. Postarajcie się przeżyć to, co
ona. „Było lato, słońce mocno grzało. Pachniały kwiaty. Słoduszka od rana zbierała z kwiatów
słodki nektar. Musiała bardzo szybko poruszać skrzydełkami. Poczuła zmęczenie. Ile to jeszcze
kwiatów muszę odwiedzić? Zaczęła liczyć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10. Słoduszce zaczął się plątać
język, położyła się wygodnie na dużym liściu, rozluźniła zmęczone nóżki i łapki, zamknęła oczy.
Jej brzuszek zaczął spokojnie oddychać. Jak mi dobrze. Moja prawa łapka staje się coraz
cięższa, nie chce mi się jej podnieść. Moja lewa łapka staje się leniwa, nie chce mi się jej
podnieść. Tylko mój brzuch równiutko, spokojnie oddycha. Prawa noga z przyczepionym
woreczkiem miodu staje się ciężka, coraz cięższa i cięższa. Lewa noga, też z woreczkiem miodu
staje się ciężka. Nie chce mi się jej podnieść. Głowa jest tak wygodnie ułożona. Jestem spokojna,
słyszę spokojną muzykę. Czuję jak słońce ogrzewa moje nogi i łapki. Jest mi coraz cieplej.
Jestem spokojna. Czuję się bezpiecznie. Ogarnia mnie senność. Zasypiam, zasypiam,
zasypiam”.
Adaptacja treningu autogennego Schultza

 

Małgorzata Sołtan

Strona 10 z 16

Logowanie dla nauczycieli